Limba nie ma nic wspólnego z właściwym cedrem, ze słynnym cedrem libańskim, z którego Salomon budował Jehowie świątynię w Jerozolimie. Szkoda, że o tym nie wiedzą niektórzy pisarze. Czytałem przed kilku laty piękną książkę o polowaniach w tajdze syberyjskiej. Autor pisze stale o „syberyjskich cedrach" i aby nie było żadnych wątpliwości, wielokrotnie zwraca się z inwokacją do cedrów w górach libańskich, co jest dużym nieporozumieniem; oba zresztą gatunki wystarczająco się od siebie różnią.
Kto podróżował po Włoszech, pamięta tamtejszą sosnę, zwaną pinią. Rośnie ona często na skalistym podłożu w górach, spotyka się ją też w parkach miejskich i wzdłuż dróg. Przepiękny jest kształt jej korony, parasolowato rozpościerającej się nad ziemią. Pinia rodzi także orzeszki jadalne, zwane piniolami lub pinochia-mi. Są one specjałem wysoko cenionym w przemyśle cukierniczym. Piniola jest składnikiem marcepanów, jednej z najsmaczniejszych i najbardziej wyszukanych bakalii Wschodu.
„Wszystko, co do życia potrzebne"
Słusznie postąpił Defoe pisząc książkę o Robinsonie Crusoe, gdy umieścił go na bezludnej wyspie w klimacie podzwrotnikowym. Stosunkowo nietrudno byłoby przeżyć tam przybyszowi z kraju wysoce cywilizowanego, nawet gdyby nie przywiózł ze sobą zapasów i musiał ograniczyć się do darów miejscowej, pierwotnej przyrody. | |
|