Jadąc kiedyś koleją w Gruzji, zobaczyłem z daleka werandy wiejskich chat obwieszone czymś, oo mi się wydawało suszącymi się w słońcu kiełbasami. Dowiedziałem się wkrótce, że są to „orzechowe kiełbaski", złożone z nanizanych na nitce jąder orzechów włoskich, oblanych zagęszczonym sokiem z winogron zmieszanym z mąką. Taka „orzechowa kiełbaska" jest wysoce kaloryczna i pożywna, gdyż zawiera duże ilości białka, tłuszczów i węglowodanów. Jej wartości odżywcze są zbliżone pod pewnym względem do prawdziwej kiełbasy, tyle że jest słodka, bogata w cukry.
Pieczone kasztany
Wielkim urozmaiceniem w diecie Robinsona mógłby być także kasztan jadalny, przybysz - tak jak i orzech włoski - z Bliskiego Wschodu i Kaukazu, ale od tysięcy lat zadomowiony w południowej Europie, zwłaszcza we Włoszech i we Francji. Podobnie jak w przypadku orzecha włoskiego, dziki kasztan jadalny daje pełnowartościowe pod względem smaku i wartości odżywczych owoce, tyle tylko że mniejsze od owoców odmian uprawnych.
Owoc kasztana składa się z okrytej długimi, miękkimi, zielonymi kolcami miseczki, mieszczącej jeden, dwa, trzy, a czasem nawet cztery orzechy, popularnie zwane kasztanami. Wypełnia je mączysty miąższ, zawierający około 70% skrobi, 7% tłuszczu i 10°/» białka. Swoim składem chemicznym kasztan najbardziej przypomina ziarna żyta czy pszenicy. Na pewno pierwsza myśl Robinsona poszłaby w kierunku spożytkowania go do wypieku chleba. | |
|